Szyba

Liście powoli opadły na parapet i zmieszały się z warstwą innych jesiennych emocji. Czerwone były krwiste niczym serce, które rozpękło się na pół i krwawiąc spadało w otchłań depresji. Żółte już wyblakły od codzienności, zielony entuzjazm opuścił je na tyle dawno, że teraz dogorywały w powtarzalności. Brązowe przebrnęły przez życie, które codziennie rzucało im emocjonalne kłody pod nogi – one miały najgorzej, widziały rzeczy, które ciężko sobie nawet wyobrazić. Trzeba naprawdę dużo determinacji, żeby to przetrwać, ale przybierasz wtedy kolor tego z czym się stykałeś. Liście-śmieci, koloryt ery depresantów. Wśród tej jesiennej ekspozycji szarości leżało też kilka niedojrzałych, wciąż zielonych […]

Continue Reading

Gulasz z Filipin

pilipino

– Spróbuj jeszcze tego, to jest wołowina – powiedziała właścicielka przynosząc w małym naczynku kilka kawałków mięsa z warzywami. Danie przypominało nasz gulasz, chociaż w smaku było zdecydowanie łagodniejsze, wręcz wodniste – Jesz wołowinę, prawda? – dodała, jakby to było coś zupełnie naturalnego, że człowiek zamawia danie wegetariańskie, żeby później je zagryźć mięsem.

Continue Reading

Soboty, 2009 – 2011

Forgotten Realms

2 w nocy. Sobota. Przyniosłem sobie trochę jedzenia, ale nie chce już teraz jeść. Mam jeszcze ponad 30 godzin pracy, więc przydałoby się zostawić coś na później. Odchylam się na fotelu i patrzę na drzwi po prawej stronie. Przeszklone, widać wyraźnie wszystko na piętrze. O ile cokolwiek może się dziać w środku nocy, gdzieś na obrzeżach Krakowa. Jay-sus, jak tu nudno. Jestem przeraźliwie głodny, bo byłem na tyle głupi, żeby nic nie zjeść przed przyjściem do pracy. Kurwa, Krzysiek. Słabo, strasznie słabo. Dobrze, że mleko i herbata są darmowe, mogę się opijać ile wlezie, a w sumie dzięki temu zaoszczędzę […]

Continue Reading

Lustro

http://complianceandethics.org/wp-content/uploads/2016/03/MIrror-mirror.jpeg

W zerwaniach najgorsze jest tak naprawdę uświadomienie sobie tego, co o nas myślą nasi byli partnerzy. Ten moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że jesteś postrzegany jako osoba, która zrobiła coś podłego. Tak naprawdę nie jest ważne kto zerwał, liczy się to, że wiesz jakie mają o Tobie zdanie. Kiedy je mijasz na ulicy odwracasz wzrok, żeby nie widziały Twojego wstydu – tego wstydu, który wyrysował się trwałymi bruzdami na Twoim czole. Głębsze świadczą o wstydzie tak głębokim, że zmusił Cię do płaczu. Te płytkie i krótkie są odbiciem tych krótkotrwałych głupotek, które robiłeś po każdym zerwaniu, dla zajęcia umysłu […]

Continue Reading

C-U-mbria (See You Cumbria)

Chyba każdy ma taki okres, kiedy ma ochotę wziąć cepa i walić w zboże, aż do znudzenia, aż do wyzucia się z emocji, aż do przemęczenia i upadku. Ja swój mały upadek traktuję jak naturalną kolej rzeczy, po owocnych latach przyszedł czas na lekki regres, który trzeba przetrwać i uderzyć ze zdwojoną siłą. I walczyć znów o swoje. Długo się przymierzałem do tego, żeby napisać o tej okolicy i o moim życiu tutaj, w Kendal. W Cumbrii. Problem polega na tym, że trafiłem tutaj bardziej z przymusu niż z pełnego wyboru. Uwielbiam to miejsce, ale w zaistniałych okolicznościach bardziej niż […]

Continue Reading

Abażur

http://www.writerscafe.org/uploads/stories/7fb1ddc18a0b70ec6d1fd940665df509.png

Abażur nie stanowił najpiękniejszego elementu tego pokoju. Brzydził się nim trochę, bo w dzieciństwie wrzucił do środka trochę jedzenia i obawiał się, że duchy tych resztek tkwią w nim do dziś. Czarę goryczy przelewało każdorazowo włączenie światła, które wyjątkowo niechętnie wyzierało spod tej ohydnej, żarówkowej osłony. Dziś spoglądał na niego rzadko, ale nawet teraz nie miał serca go wyrzucić. Ewidentnie przywiązał się do niego. Fantastyczne kształty tejże umbry stanowiły dowód – marnego swoją drogą – gustu jego rodziców. Grzeszne połączenie najgorszych możliwych kolorów i sflaczałych od ekstrawagancji wzorów, dodawały jej ten komiczny wygląd przedmiotu cyrkowego. Hiacynt, który jakimś cudem usechł […]

Continue Reading