Blizny

Ana ma 25 lat. To bardzo ładna, szczupła dziewczyna z kilkoma widocznymi tatuażami, spokojnym uśmiechem na twarzy i bliznami na ciele. Stoimy w recepcji jednego z hosteli w Kostaryce, gdy zwracam jej uwagę na te blizny. ‘Skąd je masz?’ – pytam. Równy rządek kilku blizn na nadgarstku. Wyglądają na cięcia od noża lub innego ostrego przedmiotu, bardzo częsty znak samookaleczeń. ‘Kiedy byłam w 3 klasie byłam ofiarą bullyingu.’ – odpowiedź utwierdza mnie w przekonaniu, że Ana musiała się okaleczać. Wygląda na wesołą osobę, ale często weseli ludzi mają bogactwo problemów w głowie, o którym nieświadomy świat zewnętrzny nie dyskutuje. Nie […]

Continue Reading

Rynek i socjalizm, czyli Chiapas w praktyce

‘Amigo, wiesz może, jak dotrzeć do wodospadów Roberto Barrios?’ rzuciłem do chłopaka za barem po zapłaceniu rachunku. ‘Jakich?’ odpowiedział głośno i odszedł, spoglądając na mnie spod byka. Zdziwiłem się trochę, ale stwierdziłem, że mój hiszpański znowu był niezrozumiały dla tubylca, więc w głowie powtórzyłem sobie jeszcze raz co chce powiedzieć. Po chwili chłopak podszedł z powrotem, odciągnął mnie na bok i rzucił ‘idź tam’ – wskazał kierunek – ‘skręć w prawo za kilka przecznic’. Po kilku minutach podszedł do mnie ponownie i cicho wyciągnął mnie na bok, gdzie powiedział ‘musisz mi wybaczyć, wiem oczywiście co to za wodospady. To jest […]

Continue Reading

New York State of Mind

– Paddy, przecież Pacquoio to wygrał. Kto to widział taki sędziów! – Ale trzeba przyznać temu młodemu kangurowi, że twardy jest. – Aye, twardy. Ale, do cholery, jakie to sędziowanie, skoro Manny to wygrał. Oni tam siedzą i uderzają w te klawiszę bum cyk-cyk – Errol uderzył kilka razy dłonią w bar, żeby zwizualizować sędziowskie głosowanie – jak ktoś kogoś lekko postuknie. No i mu pewnie naliczyli jakichś stuknięć, których nie było. To żart. Była 2 w nocy, siedziałem w nowojorskim Queensie, w jednym z irlandzkich barów otwartych do późna. W przeciwieństwie do Londynu, Nowy Jork jest otwarty na nocnych […]

Continue Reading

Gdy ‘nejsional* ekspres kołcz’ nawala

W drodze na lotnisko pierwsza niespodzianka. Autobus znalazłem taki, żeby być na lotnisku co najmniej dwie godziny przed zamknięciem bramek bagażowych. NIestety Londyn stwierdził, ze tak łatwo się mnie nie pozbędzie i wezwał do mobilizacji wszelkie stworzenie boskie, które rozsiał w ramach plagi jedenastej (bo Londyn zawsze wszystko więcej, lepiej i mocniej!) w samochodach, wypadkach i pracach drogowych (planowanych miedzy godzina 13 a 15, just in case). Dotarłem zatem tak, że mi bramkę zamknęli dwie minuty wcześniej. Cóż począć. Polecę przez Nowy Jork! Yo! Pozdrawiam wesoło z Gatwick! 🙂 Ps. Lot opóźniony o dwie godziny. Dobra robota Londynie! Ale nie […]

Continue Reading

Ciekawe czasy

Opowiem Ci o czym są wyjazdy. Wyjazdy są o tym uczuciu na krańcach palców, tuż przed tym podrapaniem tego wiecznie swędzącego kawałka skóry na ręce. Już wiesz, że za chwile będziesz odczuwać ulgę, ale wiesz też, że będzie się to wiązało z bólem, bo będziesz drapać, aż przekroczysz granicę przyjemności. Podróż nie jest przyjemnością, ale wyzwaniem. Nie zrozumcie mnie źle – podróże są przyjemne, aczkolwiek wbrew powszechnemu mniemaniu nie są różami usłane. A już na pewno nie wyjazdy, w których stawiasz sobie jakąś granicę do przekroczenia. Opowiem Ci co nieco o wyjazdach. To przekleństwo, które dotyka cały umysł i skazuje […]

Continue Reading