Blizny

Ana ma 25 lat. To bardzo ładna, szczupła dziewczyna z kilkoma widocznymi tatuażami, spokojnym uśmiechem na twarzy i bliznami na ciele. Stoimy w recepcji jednego z hosteli w Kostaryce, gdy zwracam jej uwagę na te blizny. ‘Skąd je masz?’ – pytam. Równy rządek kilku blizn na nadgarstku. Wyglądają na cięcia od noża lub innego ostrego przedmiotu, bardzo częsty znak samookaleczeń. ‘Kiedy byłam w 3 klasie byłam ofiarą bullyingu.’ – odpowiedź utwierdza mnie w przekonaniu, że Ana musiała się okaleczać. Wygląda na wesołą osobę, ale często weseli ludzi mają bogactwo problemów w głowie, o którym nieświadomy świat zewnętrzny nie dyskutuje. Nie […]

Continue Reading

‘Green, go home!’, czyli rzecz o Hondurasie

Kiedy spacerujesz ulicami meksykańskich miasteczek w Chiapas, kiedy przejeżdżasz przez zniszczone wioski przy granicy gwatemalsko-honduraskiej, albo gdy zapuszczasz się w odrapane i połatane zbiory domków przy oceanie w Hondurasie – które niektórzy zwykli szumnie nazywać wioskami – zaczynasz rozumieć jak ważne są podróże. I jak cenne są słowa, które potrafią oddać te miejsca przeciętnemu Kowalskiemu czy Nowakowi. Podróżowanie pociąga za sobą stuprocentowe zaangażowanie w doświadczanie. Pijąc kawę w przydrożnej knajpce w La Ceibie (Honduras), podszedł do mnie menadżer knajpy i – posługując się perfekcyjnym angielskim z amerykańskim akcentem – zapytał, czy smakuje mi kawa. Po chwili zaczął opowiadać o sobie i […]

Continue Reading

Rynek i socjalizm, czyli Chiapas w praktyce

‘Amigo, wiesz może, jak dotrzeć do wodospadów Roberto Barrios?’ rzuciłem do chłopaka za barem po zapłaceniu rachunku. ‘Jakich?’ odpowiedział głośno i odszedł, spoglądając na mnie spod byka. Zdziwiłem się trochę, ale stwierdziłem, że mój hiszpański znowu był niezrozumiały dla tubylca, więc w głowie powtórzyłem sobie jeszcze raz co chce powiedzieć. Po chwili chłopak podszedł z powrotem, odciągnął mnie na bok i rzucił ‘idź tam’ – wskazał kierunek – ‘skręć w prawo za kilka przecznic’. Po kilku minutach podszedł do mnie ponownie i cicho wyciągnął mnie na bok, gdzie powiedział ‘musisz mi wybaczyć, wiem oczywiście co to za wodospady. To jest […]

Continue Reading

Bienvenido a Mexico

Przy przejściach dla pieszych i skrzyżowaniach stała ich zwykle dwójka: po tej samej stronie pasów w niewielkiej odległości od siebie, albo po dwóch stronach drogi. Kontrolowali nie tylko ruch samochodów, ale też przepływ ludzi na drugą stronę ulicy. Pomimo tego, że się uśmiechali, można było wyczuć, że niewiele brakuje, żeby któryś z nich sięgnął  do kabury po broń. Nietrudno sobie to wyobrazić, kiedy mija się ich kolegę w jednej z wielu bram Zocalo, który stoi z karabinem maszynowym w ręce, z palcem na okalającym spust metalu. ‘Tu jest tyle policji, czuję się bezpiecznie’ pomyślałem tekstem piosenki. Stolica Meksyku to również […]

Continue Reading

New York State of Mind

– Paddy, przecież Pacquoio to wygrał. Kto to widział taki sędziów! – Ale trzeba przyznać temu młodemu kangurowi, że twardy jest. – Aye, twardy. Ale, do cholery, jakie to sędziowanie, skoro Manny to wygrał. Oni tam siedzą i uderzają w te klawiszę bum cyk-cyk – Errol uderzył kilka razy dłonią w bar, żeby zwizualizować sędziowskie głosowanie – jak ktoś kogoś lekko postuknie. No i mu pewnie naliczyli jakichś stuknięć, których nie było. To żart. Była 2 w nocy, siedziałem w nowojorskim Queensie, w jednym z irlandzkich barów otwartych do późna. W przeciwieństwie do Londynu, Nowy Jork jest otwarty na nocnych […]

Continue Reading