Zbitek myśli z Kalifornii

To stereotypowa restauracja amerykańska. Długi bar, przy którym pojedyńcze osoby gawędzą z kelnerkami, kucharze z Rosji i Meksyku wymieniają się uwagami na temat przygotowywanych potraw. Co chwile ktoś wchodzi i wychodzi. Prawie wszystkie stoliki sa zajęte, więc siadam przy barze i pije – z dolewką – czarną kawę. Obok mnie starszy pan czyta lokalna gazetę, obok niego niedojedzony cheeseburger z frytkami i pomięta serwetka. Niektórzy ludzie rozmawiają, ale większość dba o czystość ekranu swojej komórki. Przeszedłem kilkanaście kilometrów wzdłuż San Diego Bay i spotkałem ledwie garstkę ludzie bez telefonu w ręce. Łykam kawę i wyciągam komórkę, żeby spisać kilka myśli. […]

Continue Reading

Kostarykańczyk

– Pierwszy raz jak pojechałem do Stanów to dostałem pół roku. Pół roku! Bo wsiadłem i miałem kilka piw za sobą. Tutaj mogę jechać na bani, mogę mieć i promil i nikt nie zareaguje. A jak zareaguje to siup – 40 dolarów i już sprawa załatwiona. Albo 200 dolarów i mnie tu nie było. A tam byłem drugi raz i dostałem znów pół roku. I jak mnie złapał, to mu daję 200 dolarów i mówię, żeby sprawę załatwić. Ten na mnie patrzy i mi mówi, żebym uważnie przemyślał swoje słowa i czy oby na pewno oferuje mu łapówkę. No to […]

Continue Reading

Barykada

Drzwi nie otwierają się zbyt szeroko. Tylko tyle, żeby uchylić i przecisnąć się przez przesmyk. Z zewnątrz przyłożyliśmy dużą donicę, od wewnątrz postawiliśmy barykadę z krzeseł, stolików, materaców i szafek. Wszystkie drobne szpargały z zewnątrz poustawialiśmy przy stole do bilarda. Przy barze tłoczy się grupka klientów, ostatni którzy zostali w Granadzie. Piją piwo, zamawiają koktajle, reaggeton trwa w najlepsze. ‘Bajar la musica’ mówi głowa Freddiego, reszta ciała wciąż kontroluje wejście z zewnątrz. Słychać huk pistoletów, nie mamy pewności czy ostra amunicja czy może guma. Wszystko jest możliwe. Przed  kilkoma godzinami byliśmy świadkami jak tuż przed wejściem policja opałowała grupkę ludzi […]

Continue Reading

Butelki z benzyną i kamienie

Z lewej strony placu dobiegają okrzyki. Pięciu młodych chłopaków biegnie w stronę drzew na ryneczku ile sił w nogach. Po kilku sekundach na ulicę, którą przebiegli przed momentem, spada kilkanaście kamieni. Ląduje też butelka. Po kolejnych kilkunastu sekundach na plac wbiega kolejnych 10 ludzi, krzyczą ‘teraz my, wygrywamy!’ i rzucają kolejną porcję kamieni między drzewa. Po chwili zawahania wracają biegiem w boczną alejkę. BUM. Kolejne dwie petardy hukowe lądują między ławkami, ich śladem leci kilkanaście kamyków i kolejna butelka. BUM. Wszystkie ptaki zrywają się z drzew i pohukują skrzydłami po cichym placu. Po ulicy powoli sunie chłopak z butelką z […]

Continue Reading

Na żywo

Budzą mnie odgłosy dzwonów kościelnych. Zastanawiam się, czy to kolejny czwartek czy niedziela, bo dzwony biją tu prawie codziennie. Nigdy nie wyczujesz dnia. Staram się nie ruszać, bo klimatyzacja w pokoju działa na 17 stopniach. Jest zimno, po wyjściu z pokoju uderzy mnie 35 stopni, które w porywach dobije do 40. Cały dzień słychać wystrzały. Grupka Nikaraguańczyków siedzi przy stole i żywo dyskutuje o wczorajszych wydarzeniach. W ich twarzach można wyczytać, że się boją, chociaż nie chcą tego pokazać turystom. Wszyscy są dobrze sytuowani, dobrze ubrani, zapracowani na dwie zmiany. Żyją pracą, nigdy nie ruszają się poza mury tego hotelu. […]

Continue Reading

Blizny

Ana ma 25 lat. To bardzo ładna, szczupła dziewczyna z kilkoma widocznymi tatuażami, spokojnym uśmiechem na twarzy i bliznami na ciele. Stoimy w recepcji jednego z hosteli w Kostaryce, gdy zwracam jej uwagę na te blizny. ‘Skąd je masz?’ – pytam. Równy rządek kilku blizn na nadgarstku. Wyglądają na cięcia od noża lub innego ostrego przedmiotu, bardzo częsty znak samookaleczeń. ‘Kiedy byłam w 3 klasie byłam ofiarą bullyingu.’ – odpowiedź utwierdza mnie w przekonaniu, że Ana musiała się okaleczać. Wygląda na wesołą osobę, ale często weseli ludzi mają bogactwo problemów w głowie, o którym nieświadomy świat zewnętrzny nie dyskutuje. Nie […]

Continue Reading