O tym, że powrót to trochę wór i pot

I o tym, że skoro to wór i pot, to gdzieś się na pewno zajdzie, więc jest fajnie.

Czyli jednak wróciłem.

To dziwne uczucie, które towarzyszy mi od kilku tygodni. Dlaczego dziwne? Mijały godziny, dni i tygodnie, dzień stawał się dłuższy i powoli szok powodowany odziewaniem się w kurtkę, i nakładaniem skarpetek i butów na dzień dobry, mijał. Mijała też jednak ekscytacja każdym mijanym drzewem, rosnącym liściem i przebijającym błękitem nieba. Codzienność stawała się z każdym kolejnym dniem coraz bardziej … codzienna? Czułem się na powrót jak momentami przed wyjazdem – znów powyginany jak człowiek drut: tu mnie nagnie powinność finansowa, tam rodzinne zobowiązanie, a jeszcze gdzie indziej myśl o tym co jutro. Przed wyjazdem w powyginanych miejscach powoli brakowało stabilności, czułem, że mogę gdzieś pęknąć i … cóż. Co na myśl przyszło to i na świat wybyło. Ale po powrocie przez moment tego nie czułem. I później któregoś dnia dotarło do mnie, że to znów ze mną jest. Drutowanie dospołeczne znów działa.

Wróciłem więc musiałem do tego przywyknąć.

Na początku kupiłem rower, bo ten zawsze sprawiał, że czułem się szczęśliwszy. Dwa kółka i swoboda poruszania się przed siebie były zawsze gwarantem lepszego dnia, chociażbym miał wrócić zgrzany i zniechęcony do jakichkolwiek wyginasów fizycznych na kolejne dni – kolejnego poranka znów wsiadałem na rower i było cudnie. Skoro byłem człowiekiem drutem to musiałem mieć swoje złącza. Ale teraz kupiłem rower i złącza padły. Już po kilku dniach hamulec zamarł. A po kilku tygodniach i drugi odszedł na polu chwały – pewnie oba są gdzieś tam w rowerowym niebie-Valhalli i teraz popiskują głośno u boku wszystkich wielkich hamulców tego świata. Czułem, że coś jest na rzeczy i może potrzebuję przemyśleć o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego hamulce przestały działać.

Usiadłem i myślnąłem. Rower nie pomógł. Książki też nie pomogły. W dwa lata podróży przeczytałem wiele ponad sto książek i komiksów, naoglądałem się filmów i seriali, przeglądałem tysiące zdjęć dobrych fotografów. I nie miałem – wciąż nie mam i pewnie dopiero na jesieni znów zachcę – ochoty na więcej. Przez moment potrzebowałem czegoś innego. Czego? Nowych wyzwań, nowego intelektualnego ‘dlaczego’ i ‘jak’. Stwierdziłem, że może warto zatem je na nowo zadać, ale w odpowiedni sposób. Wymyśleć jak takie pytania pozwolą mi znów na powrót do tego, co sprawia mi największą radość. Bo wrócić do tego wrócę, już za kilka momentów.

A tymczasem wejdę w świat, który może stać się moją wersją drogi do Krzysiowej Valhalli.

Powroty to trochę jak zejście z codziennej dawki narkotyku; powolne normowanie się, czasami szarzenie rzeczywistości. Urlopowanie ekscytacji. Wracanie do tego, co warto wiedzieć i robić, czego nie dotykać i dlaczego ludzie dziwnie patrzą, gdy gwizdasz w przejściu podziemnym. Ale po początkowym szoku znów jestem na dobrej drodze: znów mnie cieszy chwila i codzienna dawka nieznanego. Nowe wyzwania powoli się krystalizują, skupiam się, żeby naginać te nową codzienność po swojemu. Po tych kilku tygodniach już wiem, że będzie zabawnie i już wiem, że znów żyję w ciekawych czasach.

I chociaż na jakiś czas odłożę na półkę wyjazdy, wiem, że to tylko chwila. Przygotowanie. Wrócę do was, moje drogie ekscytacje podróżnicze, ale najpierw się zajmę tym, co sprawi, że nigdy nie stracę balansu. Nauczę się chodzić na tej linie społecznej, bo wierzę w siebie jak nigdy wcześniej.

A Was, moi mili czytelnicy, serdecznie zapraszam do pozostania ze mną w tym nieregularnym słowotocznym kontakcie. Za kilka miesięcy będę miał dla Was przyjemne nowiny, które niektórzy z poniektórych już znają i wspierają. W międzyczasie zbuduję nowe pomysły na słowa, wymyślę nowe drogi – i obiecuję, że pojadę nimi już niedługo wraz z Wami. A słowa będą wciąż tu skapywały, kiedy zapragną wylać się z buteleczki u boku człowieka druta. Może częściej, może rzadziej. Na pewno skapną.

Jestem człowiekiem drutem, po troszku nim jestem. Owinąłem się wokół energii podróży i codziennego uśmiechu i teraz jestem drutem-przewodnikiem. Więc kiedy i Ty znów poczujesz się jak ten drut, pomyśl wokół czego warto się owinąć, bo jak dobrze wybierzesz, to będziesz świecił jak ten neon z centrum Wielkiego Jabłka.

K.

You may also like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.