Na żywo

Budzą mnie odgłosy dzwonów kościelnych. Zastanawiam się, czy to kolejny czwartek czy niedziela, bo dzwony biją tu prawie codziennie. Nigdy nie wyczujesz dnia. Staram się nie ruszać, bo klimatyzacja w pokoju działa na 17 stopniach. Jest zimno, po wyjściu z pokoju uderzy mnie 35 stopni, które w porywach dobije do 40.

Cały dzień słychać wystrzały. Grupka Nikaraguańczyków siedzi przy stole i żywo dyskutuje o wczorajszych wydarzeniach. W ich twarzach można wyczytać, że się boją, chociaż nie chcą tego pokazać turystom. Wszyscy są dobrze sytuowani, dobrze ubrani, zapracowani na dwie zmiany. Żyją pracą, nigdy nie ruszają się poza mury tego hotelu. Na ulicach grupka mężczyzn szarpie się, rzuca petardami hukowymi i ucieka przed niewidoczną policją.

Turyści chwycili kamery i zaczęli robić zdjęcia. Typowa rozmowa wygląda tak:

– What’s going on in here? (Co się dzieje?)

– There were student manifestations yesterday in Managua and other cities (Od wczoraj trwają manifestacje w stolicy i innych miastach regionu)

– Oh, okay. So what’s up with that? (Dobrze. Czyli co sie dzieje dokładnie?)

Polityka zamieszkała w tym cudownie spokojnym mieście.

Właśnie jakiś kamyk wylądował obok moich stóp. Wracam do środka.

You may also like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.