Kolejny dzień

Spłakane twarze i cisza. Miasto straciło swój koloryt, dziś to tylko wydmuszka barw. Pejzaż malowany szaro-czarną farbą. Dziewczyny z kuchni po cichu wycierają oczy. Barykada zatarasowała całe drzwi, powoli budujemy mur. Nikaragua po raz kolejny otwiera drzwi agresji, po raz pierwszy jednak od czasów, gdy Apple sprzedawał swoje pierwsze komputery. Ale to tylko jedna twarz dzisiejszego poranka. Prezydenckie przemówienie niby niewiele zmienia, ale jednak zmienia wszystko. Powoli w szarzyznę wkradają się pierwsze oznaki optymizmu. ‘To wszystko zmienia’ mówi mi Freddy, chłopak od wszystkiego w tym hotelu. Nie do końca chce mi się wierzyć, mając na uwadze to co działo się na ulicach w ostatnich dniach. Ulice są puste, okna zabite. Lokalny sklep zamknął się już kilka dni temu. Na placyku pełno lokalnych sprzedawców, ale każdy z nich porusza się wolniej, rozmawia ściszonymi głosami. Tematy te same – prezydent, ustawa, kanał nikaraguański. ‘Widziałeś to?’ pada z ust wielu napotkanych ludzi, którzy pokazują sobie filmiki z innych miast Nikaragui.

Codzienność powoli wraca, chociaż będzie miała ciężko w najbliższych tygodniach. Nikaragua musi sobie z tym poradzić.

You may also like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.