Gdy ‘nejsional* ekspres kołcz’ nawala

W drodze na lotnisko pierwsza niespodzianka. Autobus znalazłem taki, żeby być na lotnisku co najmniej dwie godziny przed zamknięciem bramek bagażowych. NIestety Londyn stwierdził, ze tak łatwo się mnie nie pozbędzie i wezwał do mobilizacji wszelkie stworzenie boskie, które rozsiał w ramach plagi jedenastej (bo Londyn zawsze wszystko więcej, lepiej i mocniej!) w samochodach, wypadkach i pracach drogowych (planowanych miedzy godzina 13 a 15, just in case). Dotarłem zatem tak, że mi bramkę zamknęli dwie minuty wcześniej.
Cóż począć. Polecę przez Nowy Jork! Yo!

Pozdrawiam wesoło z Gatwick!

Ps. Lot opóźniony o dwie godziny. Dobra robota Londynie! Ale nie ma tego, co by na dobre nie wyszło – humor wciąż mi dopisuje! Nie wiem tylko czemu ludzie na mnie patrzą dziwnie, gdy zaśmiewam się w głos widząc kolejne tego typu informacje

*Tak, wiem że wymawia się inaczej. Tak już mam

Leave a Reply