Ciekawe czasy

Opowiem Ci o czym są wyjazdy. Wyjazdy są o tym uczuciu na krańcach palców, tuż przed tym podrapaniem tego wiecznie swędzącego kawałka skóry na ręce. Już wiesz, że za chwile będziesz odczuwać ulgę, ale wiesz też, że będzie się to wiązało z bólem, bo będziesz drapać, aż przekroczysz granicę przyjemności.

Podróż nie jest przyjemnością, ale wyzwaniem. Nie zrozumcie mnie źle – podróże przyjemne, aczkolwiek wbrew powszechnemu mniemaniu nie są różami usłane. A już na pewno nie wyjazdy, w których stawiasz sobie jakąś granicę do przekroczenia.

Opowiem Ci co nieco o wyjazdach. To przekleństwo, które dotyka cały umysł i skazuje Cię na tułaczkę. Pozostawiasz znajomych i przyjaciół w innym miejscu, żeby dojrzewali swoim życiem i swoim tempem. Ty w tym czasie przemierzasz inne obszary, tylko po to by egoistycznie zaspokoić swoje pragnienie odkrywania. Przyjaźnie dojrzewają, ostygają i w końcu chowają się pod koc, a Ty nie możesz z tym nic zrobić. Nie potrafisz już wrócić, a nawet jeśli to już nie ma do czego – jesteście już na innych etapach, a innym trudno jest zrozumieć tą wewnętrzną potrzebę zmiany i wyzwań. Wiesz o tym, że wiele z tych kontaktów na tym straci. Doskonale rozumiesz co za tym idzie, ale nie potrafisz zmienić raz podjętej decyzji.

Wybór jak pomiędzy dżumą, a cholerą – albo (chociaż częściowo) poświęcasz przyjaźnie i rodzinę, albo zawiązujesz sobie sznur na szyi, popełniając powolne samobójstwo stagnacji.

Opowiem Ci o tym, jak samotnie czuje się człowiek taki jak ja, w tym gąszczu współczesności, gdy 7,5 miliarda ludzi negocjuje relacje w codziennym szale pracującego poranka. W tym szale garnituru i krawata zanika moje rozumienie codzienności i potrzeb zwykłych ludzi – nie wiem o czym są rachunki, nie rozumiem pragnienia posiadania własnych czterech ścian, wyprowadzania psa w ramach relaksu popołudniowego. Ba! Dla kogoś takiego, wyjazdowicza w jaźni, cztery ściany to puszka, niczym pułapka na wędrujących. W kontekście tego, co wyregulowało współczesne społeczeństwo, takie podejście jest dziwne i nienaturalne. Tak jak nienaturalne jest ufać, że człowiek powinien być odpowiedzialny za siebie, i żeby nie zawracał sobie głowy innymi ludźmi, jeśli nie dotyczy to go bezpośrednio. Tak jak dziwne wydaje się być dzisiaj usmiechanie do natury i spokoju umysłu.

Ludzie często mówią o tym jak cudownie jest wyjeżdżać i jak bardzo chcieliby pojechać gdzieś na dłużej. Czy oby na pewno? Najczęściej myśląc o wyjeździe, mają w głowie piękne obrazki i piasek pod stopami. Zapominają o gorącu, niewygodzie zatłoczonego autobusu, frustrujących owadach i monotonnym jedzeniu kiedy kończy się budżet. Czym innym jest miesiąc w apartamencie, a czym innym przemoczony plecak jako poduszka na dworcu. Podróże to stan umysłu, który oblepia wszystkie zmysły i pragnienia. Narkotyczny sens istnienia, w którym ćpasz powietrze innych krain.

Kiedy o tym opowiem? Właśnie ruszam w drogę. Wypisałem się z Anonimowych Podróżników, nałóg okazał się silniejszy. Wracam na drogę ćpania, do odrapanych kolan i prania w rzece. W drodze mam długopis i notatnik, znajdę sposób na przekazanie myśli.

Śledź mnie zatem. Będę żyć w ciekawych czasach.

/ lipiec 2017, londyn k.

Leave a Reply