Lustro

http://complianceandethics.org/wp-content/uploads/2016/03/MIrror-mirror.jpeg

W zerwaniach najgorsze jest tak naprawdę uświadomienie sobie tego, co o nas myślą nasi byli partnerzy. Ten moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że jesteś postrzegany jako osoba, która zrobiła coś podłego. Tak naprawdę nie jest ważne kto zerwał, liczy się to, że wiesz jakie mają o Tobie zdanie. Kiedy je mijasz na ulicy odwracasz wzrok, żeby nie widziały Twojego wstydu – tego wstydu, który wyrysował się trwałymi bruzdami na Twoim czole. Głębsze świadczą o wstydzie tak głębokim, że zmusił Cię do płaczu. Te płytkie i krótkie są odbiciem tych krótkotrwałych głupotek, które robiłeś po każdym zerwaniu, dla zajęcia umysłu jak podkreślałeś. Za nie też dziś cierpisz, obymwając twarz starasz się nie patrzeć na ich liczbę.

Dla kontrastu, w ich twarzach, które czasami widzisz przez szyby autobusów i tramwajów albo na przelotnych zdjęciach profili społecznościowych, widzisz odbite fragmenty cierpienia. Lekkie zmarszczki wokół oczu nie są znakiem upływających lat, ale pamiątką po przepłakanych nocach. Usta nauczyły się znowu uśmiechać, ale zajęło im to zdecydowanie za dużo czasu. Widzisz w ich oczach historie tych przygód, które one traktowały trochę poważniej. Dla Ciebie zbyt poważnie. Twoje usta są trochę wyblakłe, jak wszystkie Twoje przechwałki i sumienne ego, które przez kilkadziesiąt lat karmiło różnymi historyjkami spragnione uszy słuchaczek.

Twoje zachowania, podejście, zerwania. Cieniutka sieć nici na źrenicach wskazuje ile razy pękała Ci dusza, kiedy wspominałeś co im zrobiłeś. A przecież to były tylko momenty! Krótkotrwałe znajomości, lub nawet precyzyjniej ‘znajomostki’, które kończyły się równie szybko jak zaczynały. Już od pierwszej wiedziałeś co robisz źle. Szukałeś dziewczyny, żeby poznać swoje ciało, nie poznawać jej duszę. Na klatkach schodowych i w łóżkach, które stały przy cienkich jak papier ścianach i jęczały cicho sprężynami w chwilach zabawy. Kiedy zrozumiesz, że i one były tak naprawdę zabawkami Twojego ego, po raz kolejny pęką Ci świat i widzisz go teraz jak nieudanie sklejone szczątki wazy.

Oddech masz płytki, bo gdy próbujesz się zaciągnąc, płuca kurczą się zamiast rozszerzać. Są zbyt blisko serca i poczuły jego zmienność, gorące zimno buchające od narodzin. Gorące emocjami, zimne decyzjami. Widzisz te wszystkie dziewczyny i kobiety, którym zrobiłeś w życiu na złość, które frustrowałeś dla zabawy albo wyrywałeś dla sportu. Słyszysz jak wydychają powietrze, czujesz jak czerwienieją i kołyszą się ze źle skrywanego obrzydzenia, kiedy razem z nimi wędrujesz przez te wszystkie głupie chwile szydery. Chciałbyś podejść do nich i przeprosić, ale nogi masz zbyt ołowiane, a usta nie znają słów, które mogłyby im to wynagrodzić.

Wiesz o tym, że tak jest, ale sam się nigdy do tego nie przyznasz.

To cholerne lustro zna Cię zbyt dobrze.

You may also like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.