Londyn Krisa – Kanadyjska Księżniczka i Miły Zabójca

Życie w Londynie jest dziwne. Każdego dnia możesz zrobić więcej niż w jakimkolwiek miejscu Europy i tego nie robisz. Żyjesz z dnia na dzień, starasz się jak najwięcej zobaczyć-poczuć-przeżyć, ale to wciąż za mało, niedostatecznie-niewystarczająco. Tyle do zobaczenia, ale tak mało czasu. Studia, praca, spotkania – to wszystko tak pociągające, ale nie pozwala w pełni oddać się największej z pasji: poznawaniu.

Moje londyńskie doświadczenie nie potrwa wiecznie, ba! pewnie nie potrwa bardzo długo. Chciałbym więc to wykorzystać, zaczerpnąć co nieco z tych historycznych miejsc, ulic i parków. Póki jeszcze jest na to czas.

Podróżowanie to ja, popodróżujcie zatem ze mną.

Od czego by tu zacząć?

O, mam!

Księżniczka

Niedaleko mnie jest ciekawa knajpka, nazywa się Princess Louise. Lubię raz na czas wybrać się tam na piwo, bo jest z mniejszego browaru, całkiem smaczne. Nad innymi barami w okolicy zyskuje przede wszystkim klimatem: wiktoriańskie wnętrze, fenomenalny design baru, niestandardowe alkohole i napoje. Do tego przemiła obsługa (polecam też jedzenie, trzeba wejść po schodkach na górę, ale podają smaczne – tak, smaczne! – angielskie jedzenie). Wyjątkowa jest też architektura wnętrza – bar jest podzielony na małe fragmenty oddzielone drewnianymi ściankami, w takich małych pokoikach  klienci mogą w spokoju popijać piwo i rozmawiać z towarzyszami; wygląda to trochę jak małe przedziały dla klientów, żeby mogli, wzorem wszystkich brytyjskich pubów, na stojąco komentować świat.

Princess Louise ma jednak ciekawą historię nie tylko dzięki oryginalnemu designowy. Cofnijmy się trochę w czasie …

1979 rok, Londyn. Thatcher ledwo rok wcześniej rozpoczęła swoje urzędowanie, w maju wygłosi głośne słowa „przyszłość ustroju konstytucyjnego Ulveru (Irlandii Północnej) zależy wyłącznie od ludności tego terenu i jest to sprawa tylko tego rządu, tego parlamentu i nikogo innego” (więcej tu). Wielka Brytania zaczyna się zmieniać. Krajem wciąż rządzą związki zawodowe, jeszcze na dobre nie rozpoczęła się rewoucja Małgorzaty.

Alkohole - pewnie nie znacie żadnego ;-)

Grudzień nie jest specjalnie deszczowy, przynajmniej tak wspominają starsi londyńczycy. Jest sucho, dość ciepło (tego dnia około 14 stopni), ale bardzo wietrznie – nawet jak na Londyn. Deszcz zacina, londyńskie ulice opustoszałe, prawie wszyscy mieszkańcy siedzą w pubach. Jeden z nich to wspomniany Princess Louise, wiktoriański klasyk niedaleko bardzo popularnej stacji metra Holborn. Piękne wnętrze i ciekawe piwo zachęcają turystów, którzy przemykają po zalanych wodą ulicach i szukają suchego schronienia. Wśród nich jest Kenneth Ockendon, 26-latek z Kanady, który do Księżniczki Luizy wpadł na piwo i obiad. Po pierwszym piwie pije kolejne i kolejne. To przez towarzysza rozmowy, Dennisa Nilsena. Trzeba przyznać, że 34-latek to miły i ciekawy rozmówca. Długie lata spędził w wojsku w różnych częściach świata – na Bliskim Wschodzie, na Cyprze czy w Zachodnich Niemczech. Obecnie pracuje w Jobcentre (pośrednictwie pracy), gdzie znany jest ze swojej aktywności strajkowej, ale też ciężkiej pracy. Po kilku drinkach wychodzą i kierują się do mieszkania Nilsena w północnym Londynie. Kenneth nie zdaje sobie sprawy, że właśnie zmierza do szafy Nilsena, gdzie część jego ciała spędzi kolejne kilka miesięcy.

Nilsen to jeden z najbardziej znanych brytyjskich masowych morderców, który swoje ofiary wybierał w londyńskich pubach. Pił z nimi kilka drinków i oferował dalsze u siebie. Co najmniej kilkanaście osób na to przystało. Miły zabójca wpadł kilka lat później, ale stali bywalcy Princess Louise opowiadają tę historię nowej klienteli … Nie do końca wiem czy żeby zachęcić do kolejnych wizyt, czy też może zniechęcić.

Krótki film o Dennisie Nilsenie:

 

urynalia

Okay, ale Princess Louise nie jest tylko o zbrodni 😉 To przede wszystkim wyjątkowy design. Polecam szczególnie męską toaletę (zdj.) 😉 Gdyby ktokolwiek znajdował się w okolicach centrum Londynu serdecznie polecam, warto! Tymczasem czas na fajrant, zaraz startują Gran Derbi, więc przygotowuje się do nich pyszną, organiczną IPĄ. Siemacie!

#KrisKaletaRec’d

#PolecamKrisKaleta

Piwny czas!

You may also like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.