15 lat temu

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/20/Chrzanow_odstr_koscielca.jpg

Zapach chleba w pokoju, pewnie zaraz będę musiał wyskoczyć do piekarni i odstać swoje w kolejce po bułki, mleko i chleb. No bo dziś jest sobota … Kurwa, nie. Nie jest. Piątek?! Ałaa. Koniec. Dobra, jeszcze tylko jeden dzień szkoły i będzie weekend. Jakoś wytrzymam. Przynajmniej nie muszą stać w kolejce wśród tych babsztyli; jeden dzień w ławkach i będzie spokój.

Nad głową mam łóżko, brata już chyba nie ma. Nie słyszę go. Wstaje powoli i przeciągam się. Cały dom cichy – mama jest pewnie na dniówce, a brat z siostrą już w szkole. Tata na pewno już w pracy, przecież jest koło 8.30. Niby do szkoły miałem na 8.45, ale kto by się tam przejmował poranną religią. Olać to. Prysznic i można iść. Ubieram spodenki i podkoszulek, zasuwam szafę i człapię do kuchni. Jest chleb więc kroje sobię grubą pajdę i wcinam z jakąś szynką. Nie smaruje masłem, bo tego się nauczę dopiero za jakieś 8 lat. [Teraz mam 12 i już niedługo skończę dzieciństwo. Skończę w miarę radykalnie – alkoholem, imprezami i buntem. I włosami, długimi. [Lubiłem te włosy, cholernie je lubiłem] Z głośników leci Papa Roach, ‘Broken Home’, śpiewam ‘broken hołm, onelon. broken hołm, onenon.”. [bo angielski był mi wtedy obcy. Zupełnie.]

Muzyka jak zawsze. Jak jest brat to z głośników płynie thrash, death i Bjork. Jak jestem sam to dorzucam Kaczmarskiego, Papa Roach i System of a Down. I Korna rzecz jasna. Jeszcze nie mam bluz Korna, jeszcze nie noszę się na czarno. Jestem jeszcze uczesanym na grzyba, mocno aspołecznym typkiem z małym gronem znajomych, przyjaciół zero. Powoli ogarniam w głowie zmiany, ale jeszcze nie zrobiłem transformacji w wyszczekanego gówniarza z misją. Jeszcze udaje normalnego, chociaż już zaczynam powoli wagarować i olewać ‘obowiązki dziecka’. Bo szkoła cholernie nuży, a i spotkania z ludźmi nie należą do najprzyjemniejszych. Patrzę przez okno, gdzie Julek czyści czerwonego Porsche … znaczy się Fiata. Czyści go często, bo to jego zabawka i duma. [Wtedy mnie i innych to śmieszyło, dziś wiem, że to była ogromna rzecz dla tego człowieka. My z niego drwiliśmy, a on sam z siebie zapracował na auto. Nie zrozumie tego ktoś, kto nie przeszedł jego drogą – to pewne] W sumie ze mnie też drwili. Trudno się dziwić.

[15 lat później, siedząc u siostry w Anglii, powiem jej jedną z takich małych rzeczy, która wtedy wkurwiała wszystkich dookoła. Chodząc nie robiłem kroku ‘na piętę’, ale na palce. Wyobraźcie sobie Monthy Pythona i skecz ‘Ministerstwo Głupich Kroków’. To byłem ja. Chodziłem na palce, unosząc się do góry przy każdym kroku. I nigdy nie uznawałem tego za głupotę, przecież każdy chodzi jak chce! Próbowałem tak iść wczoraj – raz ze połowa ludzi uznała mnie za chorego, dwa że totalnie nie mam pojęcie jak to robić. JAK ja to robiłem?!]

[A tu nagle psikus. Okazuje się, że nie – że każdy chodzi poprawnie. Poruszają się na pięty, a chodzenie na palce jest uznawane za objaw głupoty. Nie jest nim sama głupota, jest nim niepoprawne chodzenie. Tego typu informacje będą zbierał jeszcze przez długie lata, kiedy okaże się, że sporo rzeczy musi być takie, jak sobie tego zażyczy społeczeństwo. No, chyba że lubisz być odludkiem.]

Chleb jest wyśmienity. Wiadomo – mając piekarnię tuż za blokiem zawsze chleb się w domu znalazł … chyba, że akurat nie było pieniędzy. Włączam komputer i sprawdzam godzinę – 8.40. Jeszcze sporo czasu, na religie na pewno nie idę. Za ścianą słyszę awanturę, pada wiele kurew i coś leci na podłogę. W sumie nawet nie wiem który z sąsiadów się kłóci, to tak naturalne jak deszcz w listopadzie. Włączam Tony Hawka (dwójkę, tylko dwójkę!) i zaczynam grać. Na gadu nie ma nikogo, informacje sportowe wolę poczytać po szkole. W telegazecie sprawdzam wynik UEFA z wczoraj, Borussia gra jak z nut. Jest zajebiście. Gram kilkanaście minut i słyszę jak na jednym z górnych pięter ktoś włącza niedzowny atrybut każdego blokersa: wiertarkę. Chyba pora już iść do szkoły. Buty, plecak i siema, zamykam drzwi. Nie potrzebuję kluczy, mamy hiper-zajebisty zamek na kod, dzięki któremu nie muszę ze sobą nosić kluczy. Muszę tylko zasłaniać jak wchodzę do domu i wpisuje cyferki, żeby któryś z sąsiadów nie podejrzał.

Człapię do szkoły, walkman na uszach, w słuchawkach jedno ‘ucho’ nie działa. Norma, nie stać mnie na nowe. Do szkoły mam jakieś 5 minut, w jednym budynku jest podstawówka i gimnazjum. Ja jeszcze jestem w podstawówce, klasa sportowa. I ja, beztalencie i pasjonat. O piłce wiem dużo, za dużo. Grać nie umiem wcale, chociaż oszukuje się, że może jednak kiedyś się nauczę. Ach, po drodze idę jeszcze do kiosku i zaglądam w gazety sportowe. W ‘Lotku’, po drodze. Czytam o Barcelonie i orientuje się, że przerwa się kończy za 3 minuty. Biegnę, wpadam zziajany do szatni, olewam zasadę przebierania butów, mijam wrzeszczącą szatniarkę i biegnę na lekcje. Klasa sportowa. Zabawne typki – wtedy popularne, agresywne, zabawne szczeniaki. Każdy wierzy, że będzie zajebistym piłkarzem (uda się tylko jednemu, a i on gra w futsal nie w piłkę). Za kilka lat każdy z nich pójdzie w inną stronę – jeden będzie pracował w korporacjach, inny jeździł po świecie, jeszcze inny zamieszka w małym miasteczku gdzieś na końcu Polski i będzie mechanikiem. Ktoś mieszka z matką, ktoś mieszka w Anglii, ktoś pracuje w restauracjach, a ktoś inny ma własny biznes w Londynie. Wtedy każdy miał to w dupie, liczyły się żarty, sport i olewanie szkoły.

Wciskam się gdzieś w ławkę z boku i staram nie słuchać dogryzania. Rysuje w zeszycie chuj-wi-co o kształcie chaosu. Już niedługo skończy się podstawówka i pójdę do gimnazjum, do innej klasy. Zacznie się mój bunt, wyhoduje sobie długie włosy i będę chodził w za długim swetrze i dżinsowych koszulach.

Myself
ME ca 16 y.o.

Ale wtedy jeszcze nie jestem gimnazjalistą. Na kolanach mam komiks i czytam, nie słuchając tego co się dzieje na lekcji matematyki. W sumie nie słuchałem na żadnej z lekcji. Historia opowiadana przez kobietę, która potrafiłaby zanudzić leniwca. Polski, na zastępstwie kobieta, której głos puszczali z głośników w Iraku, żeby wystraszyć przeciwnika. Przerażający, piskliwy. Gorszy niż Senyszyn. Angielski z wychowawczynią, która wydziera sobie żyły dla nas, a my mamy to w dupie. Religia z księdzem, który niedługo zostanie wyprowadzony ze szkoły za alkohol. Byle-do-końca-lekcji.

W domu pajda chleba, mamy nie ma. Siostra u siebie w pokoju, zamknięte drzwi. Brata nie ma. Ojca nie ma. Kończę chleb i siadam do kompa. Piszę jakieś posty na forum Wisły, czytam coś na stronie Borussi, gadam z jakimiś ludźmi przez gadu. Jest w pytkę, jest weekend. Nie muszę iść do szkoły, mam czas na książki. Na ten weekend mam jakieś dwie nowe, w tym jakiś ciekawie wyglądający SF. Nie będę musiał kminić nad nowymi, bo biblioteka jest jutro otwarta – w razie czego skocze po jakieś dodatkowe.

Bo wiadomo – czytać mogę tylko gdzieś do 22, może 23. Wróci mama i tata i będzie krzyk o światło w pokoju. Więc włączę latarkę i będę czytać pod kołdrą. Zrobi się 2, może 3 i przeniosę się do kuchni. Doczytam obie książki i pójdę spać, a rano znowu będą marudzić, że wstaje za późno. Well – warto było!

Za dwa tygodnie ruszam do Chrzanowa, przyjaciółka bierze ślub.

Pora zderzyć się z osiedlem, którego nienawidziłem szczerą, piekielną nienawiścią. Chciałem sie stamtąd wynieść, byle dalej i szybciej. Teraz chyba jakiś sentyment został, bo chce mi się je zobaczyć. Wszędzie tak blisko, wszystko tak małe; tak inne.

Będzie zabawnie.

You may also like

2 Comments

  1. Oboje trochę świata widzieliśmy. Za każdym razem lądując w innym kraju w pewnym momencie włącza się myślenie o domu.
    Teraz jak sobie o tym pomyślę to chyba tęsknota za beztroską. Niczym więcej,
    Też tak masz?

  2. Racja, trochę się pojeździło. Fantastycznie jest po prostu gdzieś jechać, pewnie sporo tu będzie o tym 😉
    Tylko wiesz – Ty masz dom. Ja mam do kogo jeździć i odwiedzać, ale ten dom to właśnie był ten blok. Nigdy już się nie czułem tak jak tam 😉

    Beztroska … to raczej plan niż wspomnienie. Niedługo chcę go zrealizować, bo brak mi bardzo!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.