Kostarykańczyk

– Pierwszy raz jak pojechałem do Stanów to dostałem pół roku. Pół roku! Bo wsiadłem i miałem kilka piw za sobą. Tutaj mogę jechać na bani, mogę mieć i promil i nikt nie zareaguje. A jak zareaguje to siup – 40 dolarów i już sprawa załatwiona. Albo 200 dolarów i mnie tu nie było. A tam byłem drugi raz i dostałem znów pół roku. I jak mnie złapał, to mu daję 200 dolarów i mówię, żeby sprawę załatwić. Ten na mnie patrzy i mi mówi, żebym uważnie przemyślał swoje słowa i czy oby na pewno oferuje mu łapówkę. No to […]

Continue Reading

Kolejny dzień

Spłakane twarze i cisza. Miasto straciło swój koloryt, dziś to tylko wydmuszka barw. Pejzaż malowany szaro-czarną farbą. Dziewczyny z kuchni po cichu wycierają oczy. Barykada zatarasowała całe drzwi, powoli budujemy mur. Nikaragua po raz kolejny otwiera drzwi agresji, po raz pierwszy jednak od czasów, gdy Apple sprzedawał swoje pierwsze komputery. Ale to tylko jedna twarz dzisiejszego poranka. Prezydenckie przemówienie niby niewiele zmienia, ale jednak zmienia wszystko. Powoli w szarzyznę wkradają się pierwsze oznaki optymizmu. ‘To wszystko zmienia’ mówi mi Freddy, chłopak od wszystkiego w tym hotelu. Nie do końca chce mi się wierzyć, mając na uwadze to co działo się […]

Continue Reading

Barykada

Drzwi nie otwierają się zbyt szeroko. Tylko tyle, żeby uchylić i przecisnąć się przez przesmyk. Z zewnątrz przyłożyliśmy dużą donicę, od wewnątrz postawiliśmy barykadę z krzeseł, stolików, materaców i szafek. Wszystkie drobne szpargały z zewnątrz poustawialiśmy przy stole do bilarda. Przy barze tłoczy się grupka klientów, ostatni którzy zostali w Granadzie. Piją piwo, zamawiają koktajle, reaggeton trwa w najlepsze. ‘Bajar la musica’ mówi głowa Freddiego, reszta ciała wciąż kontroluje wejście z zewnątrz. Słychać huk pistoletów, nie mamy pewności czy ostra amunicja czy może guma. Wszystko jest możliwe. Przed  kilkoma godzinami byliśmy świadkami jak tuż przed wejściem policja opałowała grupkę ludzi […]

Continue Reading

Butelki z benzyną i kamienie

Z lewej strony placu dobiegają okrzyki. Pięciu młodych chłopaków biegnie w stronę drzew na ryneczku ile sił w nogach. Po kilku sekundach na ulicę, którą przebiegli przed momentem, spada kilkanaście kamieni. Ląduje też butelka. Po kolejnych kilkunastu sekundach na plac wbiega kolejnych 10 ludzi, krzyczą ‘teraz my, wygrywamy!’ i rzucają kolejną porcję kamieni między drzewa. Po chwili zawahania wracają biegiem w boczną alejkę. BUM. Kolejne dwie petardy hukowe lądują między ławkami, ich śladem leci kilkanaście kamyków i kolejna butelka. BUM. Wszystkie ptaki zrywają się z drzew i pohukują skrzydłami po cichym placu. Po ulicy powoli sunie chłopak z butelką z […]

Continue Reading

Na żywo

Budzą mnie odgłosy dzwonów kościelnych. Zastanawiam się, czy to kolejny czwartek czy niedziela, bo dzwony biją tu prawie codziennie. Nigdy nie wyczujesz dnia. Staram się nie ruszać, bo klimatyzacja w pokoju działa na 17 stopniach. Jest zimno, po wyjściu z pokoju uderzy mnie 35 stopni, które w porywach dobije do 40. Cały dzień słychać wystrzały. Grupka Nikaraguańczyków siedzi przy stole i żywo dyskutuje o wczorajszych wydarzeniach. W ich twarzach można wyczytać, że się boją, chociaż nie chcą tego pokazać turystom. Wszyscy są dobrze sytuowani, dobrze ubrani, zapracowani na dwie zmiany. Żyją pracą, nigdy nie ruszają się poza mury tego hotelu. […]

Continue Reading

Scars

Ana is 25 years old. She is a slim, very pretty girl with some nice tattoos on her body, a quiet smile on her face and scars on her hand. We are standing at the reception of one of the hostels in Costa Rica, when I point out to those scars and ask ‘Where are they from?‘. Equal set of several scars on the wrist, they look like cut from a knife or other sharp object. ‘When I was in 3rd class, in primary school, I was a victim of bullying‘ she said. This confirmed my initial thoughts that Ana […]

Continue Reading