O tym, że powrót to trochę wór i pot

I o tym, że skoro to wór i pot, to gdzieś się na pewno zajdzie, więc jest fajnie. Czyli jednak wróciłem. To dziwne uczucie, które towarzyszy mi od kilku tygodni. Dlaczego dziwne? Mijały godziny, dni i tygodnie, dzień stawał się dłuższy i powoli szok powodowany odziewaniem się w kurtkę, i nakładaniem skarpetek i butów na dzień dobry, mijał. Mijała też jednak ekscytacja każdym mijanym drzewem, rosnącym liściem i przebijającym błękitem nieba. Codzienność stawała się z każdym kolejnym dniem coraz bardziej … codzienna? Czułem się na powrót jak momentami przed wyjazdem – znów powyginany jak człowiek drut: tu mnie nagnie powinność […]

Continue Reading

Potok myśli

Powietrze się tu nie mieści, ucieka z sykiem i świstem przez dziury i otwierane na przystankach drzwi. Szyby nieprzejrzyste, szyby szare i zaparowane – jeśli nie przejedziesz po nich palcami to najpewniej przeoczysz swój przystanek – i to nawet jeśli znasz tę trasę na pamięć. Ale nawet po przejechaniu przez nią palcami widzisz świat pięciu linijek, albo i czterech jeśli nie chciałeś użyć kciuka. Do środka wchodzi mężczyzna w przeciwdeszczowym płaszczu – takim, który nie przepuści wody do wewnątrz, ale zapach na zewnątrz już tak. I tak siedzimy: ja, inni pasażerowie, ten pan w przecideszczowym płaszczu i gdzieś skulony na […]

Continue Reading

Cicatrices

Ana tiene 25 años. Una chica delgada y muy bonita; con tatuajes bonitos en su cuerpo y con una sonrisa tranquila. Tambien con cicatrices en su mano. Estamos en la recepción de un de los hostales en Costa Rica, cuando señalo esas cicatrices y pregunto “¿De dónde los tienes?”. Igual conjunto de varias cicatrices en la muñeca, parecen corte de un cuchillo o otro objeto afilado. ‘Cuando estaba en la 3ra clase, en la escuela primaria, fui víctima de bullying’, la dije. Esto confirmó mis pensamientos iniciales que Ana tuvo que autolesionarse. Parece una persona alegre, pero a menudo las […]

Continue Reading

Kawa

Medellin

Papierosa? – pyta – Gumę? Kokainę? Colę? Nie mam ochoty na żadne z wymienionych, kręcę więc tylko głową i wzruszam ramionami, gdy chłopak wyciąga ręce po drobne. Chłopak sięga na swoją tacę, która opiera mu się na klatce piersiowej i wyciąga paczkę papierosów, pokazuje mi paczkę i kontynuuje: najlepsze – Marlboro! Uśmiecham się i kręcę głową, po czym opuszczam wzrok na klawiaturę. Siedzę z laptopem i popijam czarną kawę przy jednym ze stoliczków wystawionych na boczną uliczkę hipsterskiej stolicy Kolumbii – dzielnicy El Poblado w Medellin. Dookoła poubierani w dobre garnitury i drogie koszule, rozsiedli się lokalni biznesmeni dyskutujący projekty […]

Continue Reading

Szyk i fobie

Spider City

‘Wyganiają mnie z mojego własnego mieszkania! Kazali mi je sprzedać, wykupują wszystkie w tym budynku. Dlatego musiałem zmienić miejsce i przeprowadzić się do kolegi, od niego wynajmę na początek’ mówi przyjezdny. Jest nim od lat, kiedyś inżynierował, a dziś śmierdzi wódką. Przyjechał z myślą o lepszym życiu. Rodziny w mieszkaniu nie widać: nie ma zdjęć, nie ma wspomnień. Dopiero później się przyzna, że córka to znana modelka ‘No pokaż im, pokaż smsy od Marty. No zobaczą, bo nie wierzą. No weź pokaż. Obie tam są!’ namawia bratanica lub siostrzenica, która pojawiła się w połowie dnia. U niej też później będziemy, […]

Continue Reading

Game of dice

Someone once told me that life is a bit like a game of dice in which we choose how we want to throw cubes. We can try to play according to accepted rules and throw our cubes in a specific field, or – knowing that it is really our only game – we can add dots where it’s necessary on the cubes and play according to your own rules. A few years ago I played according to the adopted rules. I did what I was prepared for my whole life. Sometimes it went bad, sometimes good, but in the end […]

Continue Reading